Stefania Gurdowa „Czas niewinności"
wtorek, 23 czerwca 2009 23:05    Drukuj

© Stefania Gurdowa/Fundacja Imago MundiWystawa „Czas niewinności" to kolejna odsłona spuścizny fotograficznej po Stefanii Gurdowej (1888 – 1968) – właścicielce przedwojennego zakładu fotograficznego w Dębicy. Po raz pierwszy wycinek jej unikatowego zbioru został zaprezentowany podczas ubiegłorocznej edycji Miesiąca Fotografii w Krakowie. Kuratorzy wystawy „Klisze przechowuje się" – Andrzej Kramarz i Agnieszka Sabor przedstawili wówczas kilkadziesiąt podwójnych portretów mieszkańców peryferyjnego, pogalicyjskiego miasteczka. Autorkę nazwano jedną z największych indywidualności prezentowanych w ramach festiwalu (Rzeczpospolita), jej prace zaś zyskały miano "skarbu znalezionego na strychu" (Fotopolis).

Pośród ponad tysiąca dwustu szklanych negatywów, jakie przed kilkunastu laty znaleziono właśnie na strychu jednej z dębickich kamienic, znalazło się dwadzieścia pięć portretów komunijnych. Wybór szesnastu z nich przedstawia aktualna wystawa - „Czas niewinności". Prezentowane na niej anonimowe portrety kilkuletnich dzieci – dziewczynek  w długich, białych sukniach oraz chłopców w białych koszulach z mankietami i garniturach szytych na miarę, to jednak nie tyle proste odniesienie do tamtego majowego dnia, gdy po raz pierwszy w życiu przystępowało się do spowiedzi i Komunii Świętej, co metafora przejścia. „Pierwsza komunia to doświadczenie graniczne, nieuświadomione doświadczenie przejścia na drugą stronę – wepchnięcie dziecka w dorosłość", doda Agnieszka Sabor w katalogu towarzyszącym wystawie.

Stefania Gurdowa z domu Czerny urodziła się w 1888 roku  w Bochni. Najpierw w rodzinnym mieście, a potem we Lwowie uczyła się zawodu fotografa. W latach 1921-1937 prowadziła samodzielny zakład fotograficzny w Dębicy (przez pewien czas z filiami w Mielcu i Ropczycach).  W tamtych czasach fakt, że kobiety podejmują się tego fachu, nie był wcale tak oczywisty. Tymczasem Gurdowa zatrudniała nawet pracowników – wśród nich Feliksa Adama Czelnego, który po 1945 roku miał zasłynąć dzięki dokumentacji fotograficznej zniszczonego Wrocławia.

Małżeństwo Stefanii z Kazimierzem Gurdą rozpadło się. Fotografka zabrała z domu jedynie córkę Zosię i pianino. Pod koniec lat 30. znalazła się na Śląsku. W okresie okupacji była pracownikiem najemnym we własnym zakładzie, zajętym przez Niemców. Gdy wojna się skończyła, córka zdecydowała się wyjechać do Francji. Stefania Gurdowa postanowiła pozostać i po raz kolejny zacząć życie na nowo. Tym razem w Łodygowicach pod Żywcem. Przez kilkanaście lat opiekowała się wnuczką Basią, zanim ta dołączyła do matki. I oczywiście otworzyła kolejny zakład fotograficzny. Ci, którzy byli wówczas jej klientami, dobrze pamiętają świeże kwiaty w jej wyziębionym, wynajętym mieszkanku-pracowni i... całoroczną choinkę.

Wybitna artystka zmarła w 1968 roku. Po jej śmierci zlikwidowano mieszkanie. Ogromne archiwum fotograficzne zostało wywiezione na śmietnik. Pozostał tylko ułomek twórczości. I pytanie, na które nie ma odpowiedzi: jak zbiór szklanych klisz znalazł się ukryty w ścianie strychu jej dębickiej pracowni? Może była to świadoma decyzja Stefanii Gurdowej?


Kurator wystawy: Andrzej Kramarz

Organizatorzy: Fundacja Imago Mundi, Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie,

Galeria Camelot

Partner: Kolektyw Fotografów Visavis.pl

Galeria Camelot, Kraków, ul. Św. Tomasza 17, wystawa czynna od 6 czerwca do 25 sierpnia

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com

( 1 Vote )